• Home
  • Historia
  • 2-2017 Gwara podlaska. Konający świadek historii

2-2017 Gwara podlaska. Konający świadek historii

Gwara podlaska. Konający świadek historii

Od redakcji: Temat tutejszej gwary niejednokrotnie gościł na łamach Gazety Michałowa. Tym razem udało nam się dotrzeć do wyjątkowego tekstu, którego autorem jest M. Styrczula. Artykuł pochodzi z bloga Bialystok subiektywnie prowadzonego przez Annę Kraśnicką, która przez 10 lat uczyła języka angielskiego i historii w Gimnazjum w Michałowie. Blog traktuje o kulturze, kulinariach i atrakcjach turystycznych województwa podlaskiego. Chętnych, którzy chcieliby się wybrać w nietypową podróż po Podlasiu zapraszamy na stronę bialystoksubiektywnie.com

O gwarach wschodniosłowiańskich na Podlasiu

Żyjemy w czasach które przynoszą nieuchronne odchodzenie małych, lokalnych wspólnot i ich spuścizny. Wymóg nowoczesności to mobilność, to szybka komunikacja z całym światem, to adaptowanie się do realiów globalnej wioski i oczywiście niezbędna znajomość angielskiego. W takim świecie nie ma miejsca na zakorzenienie i przetrwanie wszystkich jego wytworów z wielowiekową historią. Tak też na naszych oczach umierają „nieprzydatne” języki. Nie tylko w dalekiej Amazonii, czy Afryce, ale tuż obok nas. Od małego słyszymy w szkołach by mówić poprawnie, zgodnie z jednym przyjętym wariantem. Ta fakt – trzeba umieć mówić ładnie, używając bogatego i zgodnego z zasadami polszczyzny słownictwa, ale czy przy okazji nie zrobiono w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat językowej czystki?

Bogactwo gwar jakimi posługiwali się ludzie od Helu po Tatry zepchnięto już niemal wyłącznie w świat cepelii, muzeów i wąskiego grona badaczy. Kiedyś Rzeczpospolita rozmawiała jednak przeróżnymi językami, a są miejsca gdzie na przekór wszystkiemu rozmawia nimi i dziś. Obecne pogranicze polsko-białoruskie to fascynujący zakątek. Zachwyty nad przyrodą, gościnnością mieszkańców, czy smacznym jedzeniem przechodzą niejednokrotnie w zdziwienie gdy przybysz z zewnątrz zetknie się z językiem tych stron. Cóż to takiego? Po jakiemu to? To chyba nie polski? Zakłopotani mieszkańcy przywykli już odpowiadać w takich momentach: „to po naszemu”, „po prostu” albo „po swojemu”. Nazwa ta mówi tyle co nic, więc warto rzeczy przyjrzeć się nieco bliżej (…)

Mateusz Styrczula

Red.:
Dalsza część artykułu w papierowej wersji gazety. 
Cały numer gazety, wraz z tym artykułem, dostępny będzie jako PDF po ukazaniu się kolejnego papierowego numeru gazety.